Archiwum marzec 2010


mar 30 2010 Tragedia w jednym akcie
Komentarze: 5

Starring:

główny bohater

dobry znajomy głównego bohatera

also starring niewystępując:

Pani głównego bohatera

Pani dobrego znajomego głównego bohatera

 

 

Akt I ostatni

główny bohater: Muahahaha! Co za frajer! Sobotnie popołudnie a ten na targach ślubnych

dobry znajomy głównego bohatera: Stary, ty też tu jesteś

główny bohater:...

dobry znajomy głównego bohatera:...

główny bohater: po drugiej stronie ulicy na przeciwko galerii jest taki duży kiosk, za tym kioskiem jest budka z kebabem, w której sprzedają piwo

dobry znajomy głównego bohatera: przekonałeś mnie

 

kurtyna

sang-froid-1 : :
mar 21 2010 The White Man is The Devil
Komentarze: 3

Pierdolona kolej miejska. Chyba starają się ustanowić zupełnie nowy standard opóźnień. Pół nocy psu w dupę. Niewiele brakowało a powrót do domu trwałby dłużej niż samo spotkanie biznesowe. No ale nic. Co nas nie zabije to nas wkurwi. Wracając do sedna...

 

Te "wolne weekendy" są jak kebab w taniej knajpie. Podchodzisz entuzjastycznie, na początku jest bardzo fajnie, ale pod koniec zostaje tylko zimna, rozmokła od sosu bułka i trochę równie skurwiałej kapusty pekińskiej.  A potem mogą być jeszcze problemy z przykręceniem makowca. Nie zawsze, ale nie można ich wykluczyć.

 

I taki jestem trochę przygaszony tego pierwszego dnia wiosny. Na szczęście wieczorem wraca Taka Jedna będąca słodką kruszonką na mojej przaśnej drożdżówce egzystencji.  I znów będę mógł dźwigać krzyż słodkiej miłości. No to na koniec anegdotka.

 

Istnieje pewien portal społecznościowy, na którym ludzie, którzy w podstawówce lub średniej darzyli się szczerą niechęcią, pogardą lub obojętnością,  teraz namiętnie się szukają, dodając przy tym setki zdjęć, których oprócz nich nikt nie chce w rzeczywistości oglądać. I na tym spotkaniu biznesowym wczoraj kumpel opowiedział jak jedna ze "znajomych" zamieściła fotkę dłoni, na której błyszczał sobie pierścionek zaręczynowy. I oczywiście poniżej kilkanaście albo i więcej komentarzy w stylu "gratulacje, jaki śliczny, kiedy ślub" i takie pierdoły. A wśród nich perełka: "O! Zmieniłaś lakier do paznokci. I dobrze. Tamten był chujowy"

sang-froid-1 : :
mar 20 2010 Can you hear the fake sound of progress
Komentarze: 4

The Blonde and The Beautiful pojechała na weekend do mamusi. Pilnuję obejścia. Idzie mi całkiem nieźle, pomijając fakt, że trochę przerżnąłem wczoraj w pokera. Trzosik mi schudł boleśnie.  Potrzebne są mi takie weekendy słomianego wdowca, bo mogę się wtedy skoncentrować na byciu sobą. Nietrzeźwym. Nic lepszego jak pizdnąć sobie grzdylka z buszkiem o świcie i oddać się rozkmince. Ale nie czas na dzielenie się przemyśleniami, bo muszę jeszcze zdążyć odbyć rajd po lumpeksach. Dziś wszystko za połowę ceny, a w jednym to nawet zeta za sztukę. I lotka trzeba obstawić. Jak wygram to do Almy będę wjeżdżał jak do Biedronki. I jadł parówki w taki sposób, że będę odgryzał tylko te smaczne końcówki, a resztę wyrzucał. A jak już do końca dam się zepsuć kasie to kupię sobie miesięczny i zacznę do pracy jeździć autobusem miast chodzić piechotą. Ale to potem. Najpierw lumpy

sang-froid-1 : :
mar 16 2010 Wyszedłem sobie na spacer, bo kumpel uczy...
Komentarze: 3

W całym pisaniu tego tutaj pamiętniczka najbardziej nawilża mnie fakt, że znów jest on supertajny. Kryję się z nim przed taką jedną co spędzę z nią resztę życia. I to jest fajne. Ludzie, nieważne jak blisko ze sobą będą, muszą mieć jakieś małe sekrety, coś tylko dla siebie. Tutaj mogę sobie roić, że siadając przed laptopem kiedy nikogo nie ma w domu zamieniam się w superzłoczyńcę, który w swoim tajnym centrum dowodzenia wypróżnia się intelektualnie wypisując coraz większe głupoty. Jest to zdrowe. O wiele zdrowsze niż totalna szczerość.  Właściwie nie ma czegoś takiego jak totalna szczerość. Kurwa, nie potrafimy być szczerzy nawet sami wobec siebie. Ja na przykład codziennie sam siebie okłamuję, że ten kałdun jakoś tak sam  zniknie przed sezonem plażowym, że pewnego rana wstanę i zobaczę na brzuchu sześciopak zamiast kega. I to jest zdrowe. Małe kłamstewka i sekreciki. Ale tyle to każdy wie. Chyba znowu wynalazłem koło.

sang-froid-1 : :
mar 13 2010 When I grow up, there will be a day...
Komentarze: 3

Będę zajebistą starszą osobą. Emerytura to jedyne czego w życiu nie zmarnuję. Nie będę jej tracił na dorabianie jako stróż, zabawę z wnukami albo autokarowe wycieczki do Ciechocinka z grupą "Aktywnego Seniora". Nie.

Jako emeryt będę sobie strzelał relaks. Rano, już po tym jak poświęcę godzinę na umycie ryja i nieskuteczne próby postawienia klocka, usiądę w takim pół - bujanym fotelu. Fotel będzie stał przed oknem i jedyne co  będę mógł widzieć przez nie siedząc to dwie kamienice na przeciwko i niezbyt szeroki pasek nieba nad nimi. Odpalę sobie albumik La Coka Nostry, wezmę na kolana sześciopaczek specjala, zarzucę leki na hemoroidy i będę się chilloutował patrząc na ten pasek nieba. Kiedy zachce mi się zajarać szluga, wstanę i podejdę do okna, a wtedy odkryję, że stojąc przy nim widzę niewielki ogródek zabudowany garażami, przycięty asfaltem i metalowymi płotami. I będę ten skurwiały ogródek odkrywać za każdym razem na nowo podchodząc zaćmić fajka. Każdego dnia. I życie będzie dobre.

Każdy z nas ma etap życia, który uważa za swój wyjątkowy. Ktoś był uroczym przedszkolakiem, ktoś wyjątkowo bystrym trzecioklasistą, ktoś gwiazdą szkoły średniej, ktoś zajebiście lotnym i ambitnym studentem, ktoś osiągnął sukces w życiu zawodowym. Moim wyjątkowym etapem będzie emerytura. Zostanę zdziwaczałym, wiecznie podchmielonym, obleśnym, myślącym tylko o młodziutkich 40 - letnich dupach, samozwańczym królem filozofów przekonanym o tym, że jako jedyny pojął o co w życiu chodzi. O spokój.

Tak właśnie będzie. Jeszcze tylko 39 lat.

sang-froid-1 : :